plenfrdeitptrues

Prolog 4.0 oczami uczestników Wyróżniony

prolog dzien 3W niedzielne popołudnie na Górze Św. Anny zakończył się Prolog 4.0, który obfitował we wszelkiego rodzaju spotkania. Uczestniczyło w nim 214 dziewcząt i 94 chłopaków, którzy przez trzy formacyjno-warsztatowe dni pogłębiali swoją więź z Jezusem i przygotowywali się do Dni w Diecezjach.

Podczas Prologu 4.0, kótry trwał od 4 do 6 września, liderzy i wolontariusze ŚDM mogli się spotkać ze swym Ojcem, z rówieśnikami, a także z samym sobą, ze swoim sercem. To wszystko było możliwe podczas sakramentu pokuty i pojednania, długich wieczorów spędzonych na adoracji i uwielbieniu, jak i podczas delektowania się „Kakałkiem Św. Anny”.

Zobacz zdjęcia w naszej galerii.

Aneta, która na Górę św. Anny przyjechała z Kobyli, podkreśla, że na Prologu najbliższe spotkanie z Panem odczuła podczas adoracji. – Cała atmosfera, klimat wokół tego spotkania niezwykle mną wstrząsnął. Muzyka poruszała najgłębsze zakamarki mojej duszy – przyznaje Aneta. A Kornelia z Grodkowa podkreśla: – Śpiewy i tańce tak poruszyły moją duszę, że nigdy tego nie zapomnę. Będąc babcią, opowiem o tym moim wnukom.

Czy ktoś pomyślałby, że Prolog 4.0 może łączyć członków rodziny? A może, o czym przekonał się Dawid z Grzegorzowic. – Dzięki temu spotkaniu poznałem moją kuzynkę! Ten Prolog dosłownie łączy ludzi! – cieszy się Dawid.
A co podczas Prologu poruszyło Andżelikę z Goświnowic? – Najbardziej poruszył mnie moment podczas Mszy św., gdy w trakcie modlitwy „Ojcze nasz”, trzymaliśmy się za ręce. Można było wtedy poczuć głęboką bliskość z całym Kościołem na Ziemi – opowiada.

– Po raz pierwszy tak wiele osób śpiewało mi „Sto lat!”. Nigdy tego nie zapomnę. Kocham was! – wyznaje Jakub z Brzeźnicy, który ostatniego dnia Prologu świętował swoje urodziny.

– Mocno utkwiły mi słowa z przedpołudniowej konferencji ks. Łukasza Kniecia, który powiedział, że spotkanie z drugim człowiekiem jest sztuką. Jest czymś , co nigdy nie jest takie samo. Czasem można się obawiać spotkania, a czasem źle przeżyte – może zniszczyć całą relację – mówi Mariusz z Kędzierzyna-Koźla.

Ks. Łukasz Knieć poruszył istotny fakt otwarcia się na drugiego człowieka. Tłumaczył młodym, że siedząc jak przysłowiowa mysz kościelna pod miotłą, nie można niczego zyskać. Można jedynie stracić. Można stracić jedyną, niepowtarzalną okazję do spotkania pewnej niezwykłej i jedynej w swoim rodzaju osoby. Nikt nie powiedział jednak, że jest to łatwe. Taki wyczyn to wręcz jazda bez trzymanki. Jednak podjęcie ryzyka, obfituje. I to w stokroć łask.

Kasia Donat

Ostatnio zmienianypiątek, 17 June 2016 22:44